Muzeum Zamek Górków

Muzeum Zamek Górków w Szamotułach

    • Contrast
    • Layout
    • Font

Na finał „wakacyjnych piątków” Muzeum-Zamek Górków w Szamotułach zaprosiło mieszkańców do odbycia niecodziennej podróży w czasie z… wielką przepierką w roli głównej. Tak, to nie żart! A to, co późnym popołudniem 28 sierpnia zadziało się na terenie muzeum w istocie stanowiło żywą lekcję historii – dla wielu wcale nie tak odległej (przynajmniej w części), dla wszystkich odwiedzających zaś szalenie barwnej i fascynującej zarazem.

Od kijanek do pralki automatycznej, od ługu i mydlin do proszków i płynów, od żelazek na węgiel i duszę do tych zasilanych energią elektryczną. Aż trudno uwierzyć w to, że pranie – rzecz z pozoru banalna, wszak „codzienna” –  stanowiło niegdyś czynność nie tyle skomplikowaną, co po prostu trudną, gdyż wymagającą od kobiet sporej krzepy, a także czasu. Jednym słowem – łatwo wcale nie było.

O tym jak dawniej się prało ze szczegółami opowiadała kustosz Monika Romanowska-Pietrzak, z którą mieszkańcy wędrowali po zaimprowizowanej wiosce (pięknie przygotowanej przez Janusza Gomółkę i Ryszarda Pietrzaka) od stacji do stacji odzwierciedlających ewolucję sposobów prania i czynności z nim związanych na przestrzeni wieków oraz lat. W rolę niestrudzonej praczki wcieliła się kustosz Anna Król-Rajman, dzięki której goście mogli zobaczyć, w jaki sposób kobiety dawniej usuwały brud z ubrań przy użyciu kawałka szarego mydła, ile energii należało włożyć w pranie na tarze, a także jak działała kultowa „Frania” z wyżymaczką. Za sprawą Ryszarda Pietrzaka dzielnie donoszącego wodę w wiaderkach zaczepionych na „siądach” pranie w baliach przebiegało natomiast bardzo sprawnie.

Magdalena Gmerek wraz z Magdaleną Madej zaprezentowały z kolei niełatwą sztukę krochmalenia ubrań, w której kluczowe okazywało się szybkie i umiejętne rozpuszczenie mąki ziemniaczanej w zimnej lub ciepłej wodzie – tak, by zamiast tzw. klusek powstała jednolita i bardzo przyjemna w dotyku płynna masa. Od krochmalenia do maglowania droga była krótka, ale za to pełna niezwykle ciekawych historii. Wszak przy praniu, a w maglu tym bardziej, kobiety dawniej plotkowały bez umiaru, choć akurat na stacji zawiadywanej przez Ewę Dąbek goście przede wszystkim przecierali oczy ze zdumienia. Pierwsze magle bowiem wymagały użycia sporej siły fizycznej. Nie inaczej było i podczas prasowania z wykorzystaniem żelazek na dusze lub węgiel ważących niekiedy nawet kilka kilogramów. W tej sztuce, prócz skupienia i konieczności zachowania szczególnej ostrożności, liczyła się także precyzja pozwalająca uniknąć… wypalenia dziur.

Ciekawostek z praniem związanych w istocie było wiele. Wśród autentycznych sprzętów i materiałów, z których wiele liczyło ponad 100 lat, znalazła się specjalna rama do prężenia bawełnianych firan oraz budzące szczery uśmiech reklamy proszku Persil sprzed wieku (wraz z poradami dotyczącymi prania pończoszek). Legendarna pralka „Frania” wywołała wśród mieszkańców mnóstwo wspomnień – również tych związanych z trudnościami z jej zakupem oraz kultowym w czasach PRL-u płynem do prania Kokosal. Każda zainteresowana osoba mogła oczywiście sprawdzić się w roli praczki z dawnych lat, a przy tym i skosztować tak ulubionego placka drożdżowego z Piekarni Adas oraz soku z rabarbaru i agrestu Dobry Materiał. Wystarczyło tylko pobrać okazjonalny bilet od Beaty Sroki, a później zameldować się w strefie gastronomicznej. Słodkie specjały zachwalały i serwowały Paulina Grafka oraz Anna Łowińska.

Nie zabrakło też animacji dla dzieci. Tu nie lada atrakcją okazała się zabawa z nowym wymiarem mydlin, czyli piana party Helo&Fela Dmuchańce, która wywołała prawdziwą eksplozję radości – nie tylko wśród najmłodszych. Chętni mogli również wziąć udział w specjalnym rozwieszaniu prania oraz wspólnym tańcu, które to animacje przygotowała Sara Trojanowska.

I tak oto historia ożyła, by w duchu wspólnej zabawy integrować mieszkańców, skutecznie rozbudzając przy tym zainteresowanie przeszłością. Wspólne pranie z muzeum okazało się wydarzeniem ciekawym i pasjonującym, okraszonym na dodatek piękną formą – stylizacją, dzięki której ta niecodzienna podróż w czasie stała się jeszcze barwniejsza.

Pomysł i scenariusz wydarzenia:  kustoszki Monika Romanowska – Pietrzak, Anna Król – Rajman i Sara Trojanowska