Piotr Rogaliński do tej pory gościł w Muzeum Zamek Górków w Szamotułach dwukrotnie – za każdym razem jako artysta-muzyk, który wraz z kapelą „Odloty” dopełniał ekspozycję prezentującą ceramikę z Iłży. W piątkowy wieczór 30 maja natomiast szamotulanie mogli poznać wyimek jego twórczości rzeźbiarskiej. Wyimek, gdyż w tej dziedzinie sztuki Rogaliński pozostaje twórcą niemal niczym nieograniczonym – tak w odniesieniu do tematu, stylistyki, materiałów, które łączy z drewnem (i nie tylko), jak również kontekstów, w jakich jego prace są prezentowane. Lubi zaskakiwać i intrygować, a przy tym skłaniać widza do refleksji. Dowodem na to stała się zresztą wystawa „Nie – zabawki”, którą oficjalnie otwarto w przededniu najradośniejszego święta w roku – Dnia Dziecka.
Było kilka minut po godzinie 18.00, gdy dźwięk „dzwona prawdy”, zawieszonego na symbolicznej bramie, wypełnił hol szamotulskiego zamku. Gości było sporo. Udziału w wernisażu nie odmówiła starosta Beata Hanyżak, dyrektorzy lokalnych instytucji, czołowi szamotulscy artyści oraz mieszkańcy wyraźnie zaintrygowani tematem ekspozycji.
Michał Kruszona – dyrektor Muzeum Zamek Górków serdecznie powitał Piotra Rogalińskiego, nie kryjąc radości z faktu, że jego rzeźby i instalacje wreszcie mogą gościć w Szamotułach. Radość tę podzielał i sam artysta mówiąc chociażby o niezwykłej atmosferze panującej w mieście – mieście choć stosunkowo niewielkim, to jednak sztuką tętniącym. Wyrazem wdzięczności za ów dobry klimat i wielką życzliwość stała się pełna uroku rzeźba konika, jaką artysta sprezentował muzeum, przekazując ją na ręce dyrektora Kruszony. Wkrótce potem zaprosił gości do podziemi zamku, które przyrównał do skarbca kryjącego drogocenne zbiory. Analogia ta okazała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, gdyż w istocie trudno przecenić jego „Nie – zabawki”.
Ekspozycja Rogalińskiego obejmuje około 100 niewielkich rzeźb, instalacji i artefaktów wykonanych ze starych, niepotrzebnych już materiałów, w tym m.in. drewnianych belek, elementów metalowych i kłutych, czy zużytych sprzętów rolniczych. To właśnie one posłużyły do wykonania figurek ludzi i zwierząt, wiatraków, pojazdów, obiektów infrastrukturalnych. Choć wiele z nich zostało bardzo uproszczonych w formie i ograniczonych w rozmiarze, ich siła wyrazu jest wręcz rażąca. Każdy obiekt opowiada swoją własną historię. Są niczym teatralny spektakl, który na zasadzie kontrastu bezwiednie skłania widza do zastanowienia. Oto bowiem małe figurki naturalnie kojarzone z dziecięcymi zabawkami mówią o miłości, relacjach międzyludzkich, trudzie życia, o bólu, niepełnosprawności, chorobie, w końcu o śmierci. Kontrast buduje tu także kolor, a w zasadzie jego brak. To zabieg nieprzypadkowy, o którym sam artysta pisze:
„Nie – zabawki kontrastują ze współczesnym światem pełnym koloru i szybkiego obrazu. W konsumpcyjnym, nierealnym, bajkowym świecie kreowanym przez producentów, człowiek traktowany jest przedmiotowo, jest klientem, a w wielu przypadkach produktem. W nie – zabawkach zawarta jest niezgoda na takie traktowanie człowieka, jego ciała i sfery duchowej”.
Istotnym tematem dla Rogalińskiego jest też niepełnosprawność. Artysta podejmuje go w dwojaki sposób. Z jednej strony to sprzeciw wobec wykluczenia społecznego (instalacja maleńkiego wózka inwalidzkiego, do którego przyczepiony został bezbarwny latawiec), z drugiej pewna metafora.
„Nie – zabawki zawierają także element niepełnosprawności: ludzie nie posiadają rysów twarzy, w postaciach zwierzęcych trudno rozpoznać gatunek, pojazdy w rzeczywistości nie mogłyby się poruszać. Stają w opozycji do dążeń stworzenia „doskonałego człowieka w doskonałym świecie”. Są także marzeniem o lepszym świecie”- przekonuje Rogaliński.
Wszystko to sprawia, że „Nie – zabawki” stają się niezwykle ważnym głosem w dyskusji na temat kondycji człowieka w dzisiejszym świecie, jak i wartości, które ów świat tworzą. A jednak mimo pewnej nostalgii, momentami wręcz smutku, wystawa zawiera w sobie spory pierwiastek nadziei. To wspomniane wcześniej marzenie o tym, że to, co lepsze (może trochę jak nowa zabawka) jeszcze nadejdzie. W figurkach kryje się też dużo uroku i czystego piękna. Mnogość detali w odniesieniu do prostej formy szczerze zaskakuje, ale równocześnie świadczy o świetnym warsztacie artysty.
W trakcie wernisażu Piotr Rogaliński ze szczegółami opowiadał o poszczególnych eksponatach, dzieląc się przy tym własnymi refleksjami i doświadczeniami. Ojcu poświęcił obiekt będący swego rodzaju makietą szpitala onkologicznego. Zestawienie postaci chorych z klatką schodową prowadzącą do palarni wywołało silne emocje. Podobnie zresztą jak pozostałe eksponaty, o których – zdaje się – goście wystawy nigdy nie zapomną.
„Nie zabawki” prezentowane będą w szamotulskim muzeum do końca wakacji. Serdecznie zapraszamy do zwiedzania!









